Rosjanie zrzucają miny na domy cywilów


Rakieta rozerwała się w powietrzu nad Awdijiwką na wschodzie Ukrainy. Wypadły z niej miny. – Było od nich aż zielono – opowiada 71-letni Aleksander Fiodorowicz Doronin. Zebrał te, które spadły na jego ogród. Było ich dwanaście. – Modliłem się, brałem każdą ostrożnie i niosłem w oddalone miejsce – opowiada. Wieczorem nadepnął na trzynastą, której wcześniej nie zauważył. Urwała mu nogę pod kolanem.

Na rosyjską minę stanęła też 23-letnia Oksana, pielęgniarka z Lisiczańska. W marcu straciła obie nogi i cztery palce jednej dłoni. Obejrzała się, aby ostrzec narzeczonego i wtedy nastąpił wybuch. W domu ma dwoje dzieci.

Tak okrutnie okaleczonych kobiet, mężczyzn i dzieci jest w rosyjskiej wojnie w Ukrainie bardzo wiele. Aleksander opowiedział mi o sobie tuż po tym, gdy dostał protezę nogi. Spotkaliśmy się we Lwowie, w centrum rehabilitacji Unbroken.

Tu ofiary rosyjskich min i rakiet otrzymują wszechstronną pomoc – medyczną, psychologiczną, w tym także protezy kończyn. 33-letni żołnierz Mychajło Jurczuk w marcu podczas walk o Izium stracił rękę i nogę. W Unbroken dostał nowoczesną, bioniczną protezę dłoni.

O cenie, jaką niewinni ludzie płacą za tę wojnę, napisałam tu: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/lwowski-szpital-leczy-ofiary-wojny-ktore-potrzebuja-protez/5exnwm7